Kamienie do opowiadania

Zawsze podobało mi się połączenie natury, sztuki i edukacji.

W malowaniu kamieni, które można wykorzystać do tworzenia opowiadań znalazłam ideał:)

 

Kamienie malowaliśmy wspólnie z dziećmi.

Potem całość trafiła do woreczka, z którego losowanych jest ok. 6 kamieni.

Trzeba opowiedzieć historię, w której wymienia się wszystkie co zostało namalowane na wybranych kamieniach.

Świetne do ćwiczenia języka polskiego, wyobraźni i wspólnie spędzanego czasu.

Jeśli chodzi o samo tworzenie to mieliśmy dwie główne strategie.

Jedna to przyglądanie się kamieniom i wyobrażanie sobie czym mógłby się stać dany kształt:

 

 

Jednymi z najprostszych i efektownych rezultatów wykorzystanie kształtów kamieni okazały się biedronki,  ludziki oraz kurczak w jajku.

Druga to malowanie dowolnych obrazków na jak najbardziej płaskim kamieniu:

Można malować bardzo proste rysunki jak nutki, znaki zapytania, chmury z deszczem lub słońce albo arcydzieła.

 

Potem wykorzystałam również pomysł na pisanie na kamieniach:

Dodałam je do zestawu i dodają teraz wyrafinowania naszym historiom.

 

Do stworzenia kamieni używaliśmy markerów permanentnych oraz farb akrylowych.

Najlepiej sprawdzały się mazaki, które malowały farbą.

Różne takie wynalazki można teraz znaleźć.

Ułatwiało to życie szczególnie najmłodszym.

 

‚Little birds’ z ptakami

Na zdjęciu ptaszki, które można zrobić samodzielnie i wykorzystać do piosenki „Two little dicky birds”.

Z ptaszkami śpiewanie jest atrakcyjniejsze a dodatkowo można z większym entuzjazmem poćwiczyć

również inne czynności i słowa, np. latać wysoko i nisko (fly high, fly low), szybko i wolno(fly fast, fly slowly).

Słowa piosenki to:

„Two little dicky birds sitting on the wall

One named Peter, one named Paul

Fly away Peter, fly away Paul,

Come back Peter, come back Paul.”

Do zrobienia ptaszków użyłam pianki, z której wycięłam poniższe kształty:

Dokleiłam najrozmaitsze „skrzydła”, włożyłam w miejscu ogona kolorowe piórko i zszywaczem wszystko złączyłam, tak aby pozostało miejsce na palec.

Własnoręczny samolot

Jakiś rok temu razem z moją córką wybrałyśmy się do sklepu z narzędziami i wspólnie wybrałyśmy dla niej młotek.

Nadeszła epoka wbijania gwoździ w pieniek.

Taki czas niezakłócony uwagami rodziców, że „bez sensu jest tak po prostu wbijać gwoździe” jest potrzebny i nie do przecenienia:).

Postanowiłam jednak pokazać mojej czterolatce, że może wykorzystać swoją umiejętność do stworzenia czegoś.

Samolot wydał mi się najprostszą rzeczą.

Potrzebne do niego są listewki różnej długości i gwoździe.

Potem doszła jeszcze kabina pilota i kolor:)

Przy kabinie przydał się też pilnik i papier ścierny.

Take part in art dla dzieci

Tych co mieszkają albo bywają w Warszawie zachęcam do udziału w przedstawieniach dla małych dzieci (do 6 lat).

Byłyśmy, z moją czteroletnią córką, bardzo zadowolone po pierwszych dwóch spektaklach.

 

Uświadomiłam sobie, że dzieciom z ‚krainy’ smartfonów, tv, głośnych zabawek, pośpiechu i dosłowności bardzo przydatny może być teatr.

Teatr, gdzie nie wszystko jest powiedziane wprost, gdzie trzeba sobie wiele wyobrazić oraz skupić się przez określony czas.

 

 

Kwiatki od trzylatków

Stworzenie czegoś atrakcyjnego przez trzylatki nastawione raczej na proces niż na wynik nie jest łatwe.

Myśląc o prezencie dla wychowawczyń wpadłam na pomysł kosza z kwiatami, przy czym każde dziecko miało przygotować swój kwiatek i przyczepić do wspólnego kosza.

W ten sposób wychowawczynie mogły widzieć proces powstawania wspólnego podarunku.

Wkład rodzica jest tu dość duży, ale też daje szansę na pracę dziecka.

Żeby kwiatki były w miarę podobne rodzice dostali informację o przybliżonym rozmiarze oraz mailem kartkę z wyglądem.

Dzieci zostały poproszone o pomalowanie kwiatków farbami.

Zadaniem rodzica było wycięcie kwiatków i doklejenie środków.

Zrobiłam 3 kosze z brązowego bristolu dla 3 wychowawczyń.

Kosze zawisły z rana w dzień nauczyciela w sali dzieci z dowiązaną sznureczkiem karteczką.

Dzieci przychodząc rano doczepiały kwiatki na taśmę mocującą.

Dzieci w galerii Faras

Galeria Faras w Muzeum Narodowym w Warszawie choć jest interesująca dla dorosłych często nie zachwyca wystarczająco dzieci.

 

Młodsi mogą również wypełnić kartę pracy dostępną na miejscu.

 

Polecam też pomysł poszukiwania konkretnych fresków (np. św. Anny) na makiecie stojącej przy wejściu.

Jest to niezłe wyzwanie!

Białe baranki i kwiaty

W ramach pomysłów na kartki wielkanocne proponuję sprawdzony pomysł malowania na biało.

Można wykorzystać białą grubą kredkę, biały marker oraz białą farbę.

  

Najlepiej wychodziło to na ciemnych kartkach.

Ale ponieważ miałam do wykorzystania również dużo jasnego tła użyłam czarnego cienkopisu do podkreślenia kształtu.

 

Bardzo sympatycznie malowało się farbą baranki – biała chmurka malowana kolistymi ruchami (jak zwinięta wełna baranków).

Po wyschnięciu dodawałam tylko głowę i nogi czarnym cienkopisem.

  

Wzorek na dole i na górze dopełniał kartkę.

Pisanki szyte na kartach

Oto jeden z moich najstarszych pomysłów na kartki wielkanocne:

Pisanka wycięta z materiału i przyszyta maszyną do kartki.

Nie jest to zadanie dla czterolatka ale od około ośmiu lat wzwyż już jest do zrobienia.

Najlepsze materiały to takie, które nie są wiotkie i nie strzępią się.

(Choć ja z braku laku robiłam większość z bawełny…)

 

 

 

 

 

Wielkanocne kwiatowe krzyże

Na Wielkanoc miło jest przesłać życzenia swoim bliskim:)

Jakkolwiek pisanki są bardzo wdzięcznym pomysłem, to chciałam znaleźć coś mniej popularnego ale za to typowo Wielkanocnego.

Wypatrzyłam w internecie rysunek krzyża, z którego wyrastają kwiaty i postanowiłam go wykorzystać.

Techniki jakie stosowałam były różne.

Te najcenniejsze, ale również najbardziej czasochłonne, są rysowane.

Poniżej dzieła mojej córki!

 

Są też krzyże z nalepek i z papieru.

Najłatwiejszym papierem do wykorzystania był papier do pakowania prezentów, ale najwięcej różnorodności dały papierowe serwetki.

Przy czym serwetki były o tyle kłopotliwe, że, aby zachować swoją barwę na kolorowym papierze musiałam wycinać podwójną warstwę, co dodawało pracy z klejeniem.

Jeśli jednak ktoś zdecyduje się tylko na białe kartki, to pojedyncza warstwa z serwetki wystarczy.

Tradycyjnie polecam kartki z kolorowego bloku technicznego A5.

Wystarczy je tylko zgiąć.

 

Sowa ze szmatek

Ten wpis wprawdzie nie jest pomysłem na zajęcie cztero czy pięciolatka, ale już ośmiolatek, dziesięciolatek lub dorosły może próbować.

Chodzi o szycie zwierzątek z resztek materiałów.

Zainspirowała mnie do tego książka, którą kiedyś kupiłam mojej, wówczas dziewięcioletniej, córce.

Wtedy uszyłyśmy ptaszki, na które niewątpliwie jeszcze przyjdzie kolej na moim blogu.

Ale teraz wpadła mi w ręce sowa, która dzięki materiałom wyszła zupełnie sympatycznie.

Pozwoliłam sobie na drobne zmiany wobec autora książki, np. nóżki zrobiłam za grubego sznurka.

 

sowa ze szmatek

sowa ze szmatek

sowa ze szmatek

sowa ze szmatek

 

Parts of the body in painting 2

Malarstwo znowu mnie wciągnęło… Tym razem ze zbiorów muzeum nowojorskiego.

Karty do pobrania: parts of the body in painting metropolitan museum Zapraszam!

(Napis pod obrazkiem z detalem ma być odcięty, a napis pod całym obrazem pozostaje.)

Można korzystać z kart na różne sposoby, np. układać po montessoriańsku albo grać w pary.

Najpierw układamy obrazki z napisami a następnie dokładamy do nich obrazki z odpowiednimi detalami.

Następnie, w przypadku czytających, zakrywamy obrazki z napisami.

I dopasowujemy nazwy.

Po czym sprawdzamy odkrywając obrazki z napisami.

Do gry w pary wykorzystujemy tylko obrazki: